Tytułem wstępu

Niniejszym wyciągam "trupa z szafy" jakim był ten blog. Utworzony jakiś czas temu, ale skoro już go mam to po co ma się marnować:)
Nie będę pisać w jakim celu pierwotnie blog powstał, ważne to co tu i teraz. A teraz trochę się dzieje. Są podróże, których nie chcę zapomnieć. Są zdjęcia które chcę pokazać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fontanna Di Trevi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fontanna Di Trevi. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 maja 2011

Pożegnanie z Rzymem

Obelisk Quirinale na Kwirynale
Kwirynał
Jak się bujać to nie na byle czym- Hipolit jeździ Yamahą YZF-R1
Sklep Ferrari- ten mini bolid kosztował bagatela 4 000€
Jak ten urlop szybko zleciał. Jak każdy, zdecydowanie za szybko. W ciągu tego tygodnia wydarzyło się tak wiele. Zwiedziliśmy mnóstwo pięknych miejsc. Przywieźliśmy cudowne wspomnienia i pyszne winko. Ostatni dzień jaki pozostał nam do dyspozycji przeznaczyliśmy na pożegnanie z Wiecznym Miastem. Najpierw poszukaliśmy sklepu w celu zrobienia zakupów tym razem już na gifty. Zakupione zostało pesto, Tortellini, winko, piwko, Limoncello, same rarytasy. Pierwszym zabytkiem z którym się pożegnaliśmy była Fontanna Di Trevi. Po prostu tyle razy tu w trakcie pobytu wracaliśmy że nie wiem czy jedna wrzucona moneta wystarczy, czy już wyczerpaliśmy limit? Mam nadzieję że nie. Zanim jednak dotarliśmy do fontanny zahaczyliśmy o przygotowania do występu orkiestry na Kwirynale. Niestety za bardzo się gramolili i nie czekaliśmy aż się zbiorą. (FILM)
Sant Ignazio de Loyola
Iluzjonistyczne malowidła na suficie
W drodze do Panteonu zabłąkaliśmy się do kościoła Saint Ignazio de Loyola. W tym niepozornym kościółku znajduje się arcydzieło sztuki barokowej- sklepienie iluzjonistyczne Andrei Pozzo z kopułą, której tak naprawdę nie ma. Na tej stronie zaprezentowano gigantyczne zdjęcie (10 GB) sklepienia. Tak w ogóle ktoś wpadł na świetny pomysł fotografowania dzieł sztuki w ogromnej rozdzielczości. Na zbliżeniach widać prawie pociągnięcia pędzla. Może gdybyśmy nie wiedzieli, że kopuła jest tylko namalowana lub gdyby kościół nie był tak jasno oświetlony, dalibyśmy się nabrać? Trudno powiedzieć. W każdym razie utwierdzam się w przekonaniu że każdy kościół w Rzymie kryje w sobie prawdziwe cuda. Apropos cudownych świątyń Misiek bardzo chciał się pożegnać z Panteonem- więc proszę bardzo. My również z chęcią weszłyśmy. Miło było drugi raz tu zawitać. Niestety nasze nadzieje na pusty obiekt okazały się złudne. W tę niedzielę prawie nie dało się wejść... Dlatego z Kasią zajęłyśmy się obserwacją turystów z poziomu podłogi pod kolumną. Hmm ciekawe doświadczenie.
Panteon
I jeszcze raz Panteon
Piazza della Rotonda, Panteon i obelisk Macuteo
Nasyciwszy wzrok kluczymy na północ wąskimi uliczkami by dotrzeć do Mauzoleum Oktawiana Augusta na Polu Marsowym. Jesteśmy już albo tak zmęczeni, albo tak nasyceni zabytkami, że zadowalamy się obejrzeniem budowli od strony od której przyszliśmy, czyli mniej więcej... od tyłu. Stąd tylko rzut beretem do ruchliwej Via del Corso która prowadzi nas wprost na Piazza del Popolo.
Piazza del Popolo: kościoły Santa Maria dei Montesanto po lewej i Santa Maria dei Miracoli po prawej

Piazza del Popolo widok na wzgórze Pincio
Po drodze mamy okazję kolejny raz zaobserwować prędkość z jaką potrafią uliczni sprzedawcy "markowych" towarów uprzątnąć swoje kramiki. Zadziwiające. Mimo mocno okupowanej fontanny znajdujemy odrobinę miejsca na odpoczynek. Mamy piękny widok na statuę wolności. Taką mobilną. Nie wiem co to za eklektyzm, ja rozumiem gladiatorzy, rzymianki, nawet mumia egipska, ale statua wolności w Rzymie?

Obelisk Flaminio
Statua na szczęście sobie poszła i mogliśmy w całej okazałości podziwiać bliźniacze kościoły Santa Maria in Montesanto i Santa Maria dei Miracoli. Zwiedzanie wnętrz zostawiliśmy na następną wyprawę do Rzymu. Na środku Piazza del Popolo umieszczono obelisk. Przywiózł go z Egiptu w 10 r. p.n.e. Oktawian August. Pierwotnie umieszczony był na Circus Maximus. Na dzisiejsze miejsce trafił w 1589 roku. Jest jednym z najstarszych i trzecim po obelisku na Lateranie i w Watykanie pod względem wysokości. 
Obelisk Flaminio na Piazza del Popolo
Na Piazza del Popolo przybywa się ostatnio głównie za sprawą Dana Browna który fragment akcji Aniołów i Demonów umieścił w renesansowym kościele Santa Maria del Popolo. Kościół Najświętszej Maryi Panny Wszystkich Ludzi kryje w sobie jednak skarby sztuki: kaplicę Chigih zaprojektowaną przez Rafaela ( z rzeźbą Habakuk i Anioł przywołaną  przez Dana Browna), apsydę zaprojektowaną przez Bramantego, obrazy Caravaggia: Nawrócenie św. Pawła i Ukrzyżowanie św. Piotra, zaś obraz w ołtarzu głównym według legendy namalował św. Łukasz. Do tego świątynia jest kościołem tytularnym arcybiskupa Dziwisza. (FILM)
Przed wejściem do kościoła natykamy się na wycieczkę około 60 dzieciaków. Nie sposób było ich nam policzyć, więc zrobiliśmy zdjęcie. 
Santa Maria del Popolo
Zgadnij ile dzieci było na wycieczce?
Santa Maria del Popolo




Na koniec postanowiliśmy wciągnąć Kasię na ostatnie z rzymskich wzgórz, wzgórze Pincio. Rozpościera się stąd piękna panorama miasta. Jesteśmy w porze niesprzyjającej fotografowaniu, do tego zmęczenie i melancholia związana ze zbliżającym się nieuchronnie końcem podróży szybko nas przeganiają z punktu widokowego. Darowaliśmy sobie również Ogrody Borghese, wielkie krzesło pozostało więc na następny raz:).

Na wzgórzu Pincio
Santa Maria del Popolo, w tle kopuła Bazyliki św. Piotra
Panorama ze wzgórza Pincio by Misiek
Roślinki na wzgórzu Pincio
Pełne zadumy spojrzenie ze wzgórza na panoramę Rzymu

A ja moje niskie obcasy na bruku połamałam...
W drodze na Schody Hiszpańskie


I jeszcze obelisk Sallustiano sprzed S. Maria Trinita dei Monti

Długa droga przed nami. Kierujemy się przez Kwirynał w stronę Santa Maria Maggiore. Zupełnie przypadkiem trafiamy na skrzyżowanie ulic San Quattro Fontane i Via Settembre, gdzie na każdym rogu umieszczono fontannę ( przedstawiają cztery rzeki czterech stronświata). Kościół San Carlo alle Quattro Fontane oglądamy tylko z zewnątrz. To kolejne dziś barokowe dzieło, Tym razem Borrominiego. Architekt zdając sobie sprawę że w ciasnej uliczce nie będzie miał jak pomieścić fasady kościółka zaprojektował ją w firmie falistej. Ot taki żarcik. Wnętrze zaś podobno jet tak malutkie że pomieściłoby zaledwie filar z Bazyliki św. Piotra. 
Cóż znaną nam już uliczką od Santa Maria Maggiore schodzimy powoi z Kwirynału do naszej dzielnicy i do domu, trzeba jeszcze spakować walizę. 

wtorek, 26 kwietnia 2011

Będę was na rękach nosił - czyli obietnice Macho nocą

 Pisząc tego posta dopiero zdałam sobie sprawę jak długi i bogaty w wrażenia był czwarty dzień naszej podróży. Od rana zdążyliśmy pośmiać się z Macho, zwiedzić Colosseum, wejść na wzgórze Celius ( kościoły San Clemente i Santi Quattro Coronati), obejrzeliśmy Forum Romanum, powłóczyliśmy się po Palatynie, dotarliśmy do Term Karakalli, zrobiliśmy wieczorem zakupy. Nie wiem skąd mieliśmy siły,  by wieczorem wypięknić się, wziąść piwko i iść w miasto... Absolutnie nie żałuję.
Wielokrotnie podczas pobytu cieszyliśmy się z lokalizacji naszego lokum. Jednak dopiero wieczorem okazuje się jak bardzo przydatne jest mieszkanie w samym centrum. Nie byliśmy związani żadnym metrem ani autobusem ( oprócz kursów nocnych autobusów metro pracuje tylko do północy). Mogliśmy swobodnie i bez żadnych obaw o aparaty czy własne życie spacerować po okolicy. Dobrze że nie zdecydowaliśmy się na inne mieszkanie które położone było dużo mniej dogodnie w nieciekawej nocą dzielnicy. 
Ale wracając do opisu nocnej wycieczki-opuściliśmy apartament i "na czuja" udaliśmy się w miasto. Coś niesamowitego spotkało nas po jakichś 10 minutach od wyjścia- Łukasz zauważył że za rogiem jest jakiś ruch, coś się dzieje, ktoś fleszem błyska. Wiele nie musieliśmy się zastanawiać by tam pójść. Jakie było nasze zdziwienie, gdy tym czymś co przyciągnęło tłumy była Fontanna Di Trevi!! Nie ma to jak wpaść na najsłynniejszą fontannę ot tak, przypadkiem:D Oczywiście nie odmówiliśmy sobie sesji foto. Fontanna mnie nie przestaje zadziwiać. Nie mogę się zdecydować kiedy bardziej mi się podoba- w dzień czy w nocy. Ludziom niestety też. Następnym razem jak będziemy w Rzymie mam niecny plan zwiedzania miasta  o świcie. Już ja tak zaplanuję pobyt by w dzień móc odsypiać a Rzym zwiedzać w  godzinach późnonocno-wczesnoporannych. Może o 4 jest szansa na mniejszy tłok przy fontannie?
Gdy już nasyciliśmy oczy Fontanną Di Trevi przeszliśmy w kierunku Panteonu, ale najpierw wpadliśmy "przypadkiem" na kolejną starożytność. Mianowicie przy  Piazza Di Pietra jeden z budynków (mieszczący Chambers of Commerce,- Izbę Gospodarczą) ma niesłychaną fasadę - portyk z dawnej Świątyni Hadriana. 
Świątynia Hadriana
Świątynię wybudował syn cesarza Hadriana w 145 r n.e. Zaś w 1879 roku ruiny świątyni zostały wkomponowane w nowobudowany budynek. 
Kolejnym cudeńkiem jest Panteon. Który równie niesamowicie wygląda nocą jak za dnia. Plac przed Panteonem tętni życiem również teraz. Ludzie przesiadują w knajpkach nad speghetti i winkiem. Uwielbiam nocne życie Rzymu.
Chwila zadumy, słit focia Panteonu i idziemy w drugie miejsce w Rzymie gdzie czuję się zdecydowanie dobrze- Piazza Navona.
Wiem że takich nocy mi brakowało w Pradze-wieczór początkowo chłodny po wypiciu dużego piwa zrobił się zadziwiająco ciepły:) Nie wiedzieć czemu Piazza Navona będzie mi się kojarzyć z piciem...
Fontanna czterech rzek Piazza Navona
Jeśli każda fontanna w Rzymie jest tak pięknie podświetlona to wiem już po co wrócę do tego miasta
Czyżby polscy górale? wyglądają jakoś znajomo:) ( zdjęcie robione ukradkiem, stąd jakość)
Hipolit też nocą z nami pił, a co!
Bavaria we Włoszech? czemu nie:)
Fontanna del Nettuno
Nocą kursują głównie taksówki
Duża Bawaria wypita na Piazza Navona pod fontanną - efekt jest taki, że przekraczałam nieprzekraczalne. A ściślej barierki oddzielające fontannę- po pifku jakoś tak łatwiej było podejść za barierkę:) 
Mamy ambitny plan udać się na Watykan. Docieramy do nabrzeża. Tu pada szlachetna obietnica. Ktoś miał nas na rękach nosić i co? Ja się pytam jak Macho spełnił obietnicę? Owszem nabrzeże okazało się błotniste, zamulone, nie na Kasi obcasiki i mój zamsz.... Szybko więc się ewakuujemy. 



Na moście prowadzącym do Zamku Św. Anioła zrozumiałyśmy że na Watykan nie dotrzemy za żadne skarby. Z prostej i prozaicznej przyczyny-duże piwo może i było smaczne, ale pęcherz ma na ten temat swoje zdanie. Tylko Misiek zabrał aparat i dziarsko podążył na sesję foto. Ja rozumiem, że rzeźby na moście są piękne, ale nasz pęcherz!!!! Daj tu babie piwo a potem chłopu aparat... Powrót do domu był dramatyczny. Ale na szczęście sympatyczna włoszka przypomniała sobie angielskie słówka i mieszaną włoszczyzno-angielszczyzną wskazała kierunek do przystanku autobusowego naszego autobusu. Nie ma to jak zostać "napadniętą" przez kogoś przypilonego potrzebą. Cóż już tak mam że jak trzeba to nie zapominam języka (migowo- angielsko-włoskiego hihi) w gębie. No ale dzięki temu złapaliśmy cholernie pełny autobus i dotarliśmy do domu. W autobusie spotkaliśmy zaś pewną paniunię która leciała z nami samolotem do Rzymu. Z Kasią miałyśmy nie lada satysfakcję że laska w samolocie mająca dla siebie 3 miejsca zarezerwowane (widać lubiła przestrzeń)  tutaj musiała gnieść się w nieludzkim ścisku:)