Tytułem wstępu

Niniejszym wyciągam "trupa z szafy" jakim był ten blog. Utworzony jakiś czas temu, ale skoro już go mam to po co ma się marnować:)
Nie będę pisać w jakim celu pierwotnie blog powstał, ważne to co tu i teraz. A teraz trochę się dzieje. Są podróże, których nie chcę zapomnieć. Są zdjęcia które chcę pokazać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Forum Romanum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Forum Romanum. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 kwietnia 2011

Dzień czwarty ciąg dalszy: kościoły Santi Quattro Coronati i San Clemente oraz Forum Romanum

Do południa obejrzeliśmy Colosseum, próbowaliśmy znaleźć sklep-nieskutecznie, ale za to dotarliśmy do dwóch niezwykłych kościółków.
Pierwszym z nich była Bazylika Santi Quattro Coronati-Bazylika Czterech Koronatów. Bardzo stara, budowę zapoczątkowano w IV w n.e. Do kościoła doszliśmy mozolnie wspinając się w stronę Lateranu. W kościele znów spotkała nas a w zasadzie mnie przygoda. Najpierw zwiedziliśmy romańskie krużganki. A że z boku była nisza prowadząca do kaplicy, postanowiliśmy że nie będziemy wchodzić ( ze środka dochodziły dźwięki, głosy, może jakieś nabożeństwo albo co). Tylko  schyliłam się i na kolanach zajrzałam przez kratkę wentylacyjną. Faktycznie ktoś tam chodził, nie zdecydowaliśmy się jednak wejść do środka, poszliśmy zwiedzać kościół. Jakie było nasze zdziwienie, gdy wracając któreś z nas dostrzegło kratę jakby z klasztornej celi naprzeciw drzwi do naszej kaplicy. Za kratą siedziała sobie cichutko zakonnica.... Musiała mieć niezły ubaw-dziwacy z polski nie wchodzą do środka tylko zwiedzają przez otwory wentylacyjne... Ciekawe że się nie odezwała, może zakon Augustianek, które mają siedzibę w Bazylice jest zakonem milczącym?
Bazylika Santi Quattro Coronati
Freski w krużgankach
Wnętrze Bazyliki
Krużganek, w tle nisza gdzie odprawiałam gimnastykę...
W upał panujący na zewnątrz niechętnie wyszliśmy z kościoła. Z małym trudem zlokalizowaliśmy jednak następną świątynię. Kościół San Clemente jest miejscem które również pamiętam z lekcji plastyki. To miejsce, gdzie można zobaczyć pozostałości trzech epok. Najnowsza, górna świątynia pochodzi z XII w. Niżej, w podziemiach można zobaczyć pierwszy kościół z IV w. Najstarsze są jednak pozostałości świątyni Mitry z III w n.e. Niestety nie zwiedziliśmy wszystkiego i Bazylika San Clemente trafia a listę miejsc w Rzymie do których chcę kiedyś wrócić. Tu zamieszczam link do stronki o kościele.
Bazylika San Clemente
Santa Maria Nova
Najwięcej trudności mieliśmy ze zlokalizowaniem wejścia na Forum Romanum:) Nie jest to wbrew pozorom takie łatwe. Misiek został jednak wysłany na przeszpiegi i z pomocą zdjęcia planu Forum i opisu w przewodniku znajdujemy bramę. Wcześniej jednak tuż przed południową sjestą udaje nam się zerknąć do Bazyliki Santa Maria Nova, zwanej Santa Francesca Romana. Zwiedzanie Forum Romanum rozpoczynamy od strony zachodniej. Po prawej mijamy ruiny Basilica Aemilja.  Gdzieś obok świątyni Gajusza Juliusza Cezara robimy piknik.Nie ma to jak buły na podwórku u Cezara.
Santa Maria Nova
Hipolit, w tle Basilica Aemilja i Kuria
Kasia, Łuk Septymiusza Sewera, Kapitol i Kościół S.S. Luca E.Martina
Łuk Septymiusza Sewera, Kościół  S.S.Luca E. Martina, kolumna Cesarza Fokasa - ostatni obiekt postawiony na Forum w 608 r., choć sama kolumna jest dużo starsza. Ma 13,6 m wysokości a na jej szczycie tylko przez pierwsze 2 lata stał pomnik bizantyjskiego cesarza Fokasa ze złoconego brązu. Sam cesarz był znany z okrucieństwa, ale to on właśnie w darze przekazał Kościołowi Panteon.
Widok na zachodnią część Forum Romanum
Świątynia Saturna
Świątynia Saturna
Dom Westalek
Spacer pośród ruin to coś przyjemnego. Sceneria do zdjęć wyśmienita. Szkoda ze mamy w planie tak wiele zwiedzania i nie można się w pełni nasycić zabytkami. Nawet do końca nie wiemy co oglądamy. W domu Westalek przysiadamy na chwilę, by poczytać wpis w przewodniku o pozostałościach świątyni oraz domu kapłanek domowego ogniska. Oczywiście Łukasz idzie kręcić filmik, a my się napawamy urokiem starożytnego miejsca. Oglądamy nieliczne posągi Westalek, pozostałe znajdują się bezpieczne w muzeach. 
Łuk Tytusa
Jeszcze tylko wymiana kart pamięci i akumulatorów i zwiedzamy Bazylikę Maksencjusza i Konstantyna i kolejny Łuk Triumfalny - tym razem Tytusa. Wysoki na 15 metrów, zamykający wejście do Forum Romanum od wschodniej strony. Zbudowany w I wieku n.e. dla uczczenia zdobycia Jerozolimy przez Tytusa. Dla Żydów symbol zniszczenia Świątyni Jerozolimskiej w 70 roku n.e. (której pozostałością jest Ściana Płaczu), dlatego też nigdy nie przejdą oni pod Łukiem. (FILM O  Forum Romanum)
Niestety trzeba będzie pożegnać się z Forum Romanum- dziś czeka na nas jeszcze Palatyn i antyczne termy. Tu zamieszczam link do wpisu kolesia, który bardzo dokładnie opisał krok po kroku Forum Romanum. Natomiast Wikimapa świetnie nadaje się do lokalizowania poszczególnych elementów Forum.
Bazylika Kosmy i Damiana, dawna świątynia Romulusa
Po świątyni Wespazjana i Tytusa pozostały jedynie trzy kolumny
Bazylika Maksencjusza i Konstantyna
W środkowej arkadzie stał posąg Konstantyna, z którego ocalały tylko fragmenty, którego sama stopa miała 2 m długości

piątek, 22 kwietnia 2011

"Ja jestem Macho-mnie kobiety nie wybaczą"- dzień starożytności: Colosseum, Forum Romanum, Palatyn, Termy Karakali

Colosseum
Czemu Maczo? W środę przydarzyły się nam dwie niesłychane przygody. Może zbyt szumnie nazywam to przygodami. W każdym razie wydarzenia środowego poranka odegrały wielki wpływ na nasz dalszy pobyt w Rzymie. 
Piękny poranek. Wszyscy rześcy wyspani, żądni przygód szykujemy się do wyjścia. Wiadomo śniadanko, prasowanie, takie tam. Misiek zakupił przed wyjazdem koszulki tzw. "bokserki". Dodam że ich nie jeszcze na żywo nie  widziałam. Z rana ubiera super koszulkę i dumny jak paw przychodzi do nas twierdząc że jest Macho- czyżby aż tak przypakował przez noc? Czy to rzymskie jedzenie sprawiło że koszulka jest hmm "opięta"??Nieświadoma niczego nie skomentowałam nowego wizerunku chłopa w sexy obcisłej koszulce, a co tam pakier się z niego chyba zrobił:)jeszcze pochwaliłam gatunek materiału... Kasia tylko dziwnie spojrzała:) Zjedliśmy śniadanie, Misiek dawno nie był tak dumny z siebie. Przychodzi do ubrania właściwej koszuli- a tu niespodzianka...w szafie druga taka sama... Co jest kur... pomyślał Łukasz i zdał sobie sprawę że ubrał pomyłkowo moją identyczną koszulkę ( rzecz jasna damską "M"kę). Cóż tak to właśnie Misiek został Macho. Do końca pobytu. A może i dłużej:)
W świetnych humorach (mam nadzieję, że to był tylko jednorazowy eksces)kupujemy sprawnie kartę ułatwiającą zwiedzanie zabytków. Z orężem w ręku udajemy się do naszego pierwszego celu-Colosseum. Tu dziwna dezorganizacja, ludzi mnóstwo, tłoczą się niemiłosiernie, kłębią jak w kolejce po mięso. Okazuje się jednak że to wycieczki niepotrzebnie korkują przejście. Wyznaczone są ścieżki- dla nas jako posiadaczy Roma Pass osobna kolejeczka. A raczej alejka, bo kolejki żadnej! Wystarczyło przecisnąć się przez tłum:). Może ten cały tłum przed wejściem to sztuczny tłok?Jak mi zapłacą to też się chętnie pokłębię przed Colosseum. 
Pierwsze użycie Roma Pass przechodzi bezproblemowo. Zresztą nawet jakby był jakiś problem z automatycznym czytnikiem przy wejściu, to w tej pozornej dezorganizacji zawsze jest gdzieś miły pracownik służący chętnie pomocą. 
Colosseum zadziwia. Zadziwia rozmiarem, rozmachem, skalą. Nasi budowniczowie stadionów-polecam wycieczkę poglądową do Rzymu. Jeśli teraz po tylu wiekach budowla stoi w takim stanie, to ja się pytam jak musiało wyglądać w czasach świetności? Zwiedzanie zaczynamy zgodnie z wytyczoną trasą. Najpierw makiety systemu zapadni i korytarzy dla zwierząt. Pierwsza nieśmiała sesja Hipolita w Colosseum. Tylko czekamy aż wyjdziemy z tuneli by zobaczyć arenę w pełnej krasie. Zapiera dech, tyle powiem. Amfiteatr flawiuszów został ukończony w 80 r n.e., czyli kamienie te mają 2 tysiące lat. Wierzyć się nie chce. Przetrwał tyle, trzęsienia ziemi, pożary, był rozkradany, a nadal budzi podziw! Długo będę pod wrażeniem. Myślę że ogromny plus to pogoda, która dopisała aż za bardzo. Dziwię się że nie wysłałyśmy naszego Macho do apartamentu zostawić rzeczy. W końcu mieliśmy rzut beretem. Ale nic, kurtki w rękę i chwila odpoczynku w słoneczku, wśród dźwięków młota pneumatycznego... (mało antyczny podkład dźwiękowy- ale trwają prace-albo na Drogę Krzyżową na murach Colosseum, albo jaki poważny remont, nie wiadomo).

 
W Colosseum spotkało nas coś niesłychanie miłego. W zasadzie nie tylko nas, ale też Hipolita. A mianowicie podziwiamy sobie Amfiteatr, wiadomo foteczki, takie tam. Aż tu nagle jeden ze zwiedzających na tarasie widokowym wyciąga Małpkę, sadza ją na balustradzie i robi słitaśną foteczkę Małpce na tle Colosseum. Jakby ktoś z boku patrzał- wariaci- nasza trójka ma banana na gębach:)  Ja w te pędy wyciągam więc Hipolita. Sadzam obok Małpki. Jakże Pan był zdziwiony. Myślę że dla niego to tez było coś niesamowitego- Małpa spotkała się z Hipopotamem w Colosseum. Jakie jest prawdopodobieństwo, że wśród tylu tysięcy odwiedzających zabytek każdego dnia akurat na tym tarasie, w tej minucie spotkają się dwa stworki? Nie tylko spotkają-myślę, że Hipolit się zakochał:)
Hipolit zwiedza Colosseum...
...I spotyka Małpkę:)
 Tak więc dzień będziemy wspominać dłuugo. Nie wiem czy bardziej ze względu na wyczyn Macho, czy na przygodę Hipolita.  Gdy już nasyciliśmy się starożytnym cudem Rzymu przyszedł czas na bezskuteczne poszukiwanie marketu, sklepu chociaż, czegokolwiek gdzie można by zakupić pifko na dalszą drogę. Niestety wokół Colosseum nie ma gdzie kupić alkoholu, no może poza nielicznymi restauracjami, ale na wynos w plener się nie da:(. Wobec takiej niedogodności dalsze zabytki zwiedzać będziemy o suchym pysku. (FILM o Colosseum i Circus Maximus)